Gejsze w Kioto

Kolejnym punktem na naszej japońskiej mapie było Kioto. Miasto to jest utożsamiane z kolebką japońskiej kultury, tradycyjną architekturą czy tradycyjnym ubiorem lokalnej ludności.

Do Kioto dostaliśmy się pociągiem z Hiroszimy z przesiadką w Osace:

Kioto.png

Dworzec kolejowy w Kioto okazał się imponującą budowlą, przede wszystkim był kolosalnych wymiarów w ultra nowoczesnym stylu. Z budynkiem zintegrowana jest Kioto Tower, wieża na szczycie której znajdują się restauracje otwarte do późnych godzin nocnych. Kioto Tower jest też świetnym punktem orientacyjnym.

DSCF8662.JPG

Po przyjeździe na dworzec zdeponowaliśmy bagaże w przechowalni, a następnie załapaliśmy podmiejski pociąg do Świątyni Fushimi Inari (stacja Fushimi Inari – pociągi Nara i Keihan). Fushimi Inari to najsłynniejsza kaplica poświęcona bóstwu Inari, patronowi ryżu i sake. Znajduje się niedaleko dzielnicy Fushimi gdzie wyrabiana jest sake. Charakterystyczne dla tej świątyni są bramy torii, jest tam ich około tysiąca, a każda została ufundowana przez biznesmena, firmę, osobę prywatną aby zjednać sobie przychylność bogini.

DSCF8329.JPG

DSCF8375.JPG

DSCF8340.JPG

DSCF8338.JPG

Przechodząc pod poszczególnymi bramami dochodzimy do mniejszych świątyń, sama wędrówka na szczyt zajmuje około 2-3 godzin, to długo, biorąc pod uwagę, że samo wzgórze ma tylko 233 metry nad poziomem morza.

DSCF8373.JPG

DSCF8411.JPG

DSCF8343.JPG

DSCF8400

z napotkanymi Japonkami i Japoneczką 🙂

DSCF8420.JPG

DSCF8430.JPG

Następnie warto wybrać się do pobliskiego lasu bambusowego. Las robi wielkie wrażenie, a w szczególności gęstość i wysokość bambusów, które przewyższają wieżowce i maja około 20 metrów. Na głównej ścieżce prowadzącej przez las widzimy tłumy Japończyków, sporo w tradycyjnych strojach. Jeśli po drodze zmęczymy się spacerem, mamy możliwość wynajęcia rikszy, która zawiezie nas z powrotem na dworzec 🙂

DSCF8466.JPG

DSCF8479

DSCF8483.JPG

DSCF8482.JPG

Po południu przeszliśmy się jeszcze do świątyni Toji. Charakterystyczną cechą świątyni jest pięciokondygnacyjna pagoda, najwyższa w Japonii !

DSCF8494.JPG

Kolejny dzień przeznaczyliśmy tylko i wyłącznie na zwiedzanie Kioto. Wbrew pozorom to bardzo duże miasto i raczej spacery od punktu A do B odpadają, lepiej skorzystać z komunikacji miejskiej. W mieście mamy dwie linie metra, ale o dość słabym zasięgu bądź dobrze rozbudowaną linie autobusową. Polecam zaopatrzyć się w bilet całodzienny, niestety na metro i autobus jest osobny, także sugeruję na samym początku postawić na komunikację autobusem miejskim. Cena całodziennego biletu to 500 JPY.

W planie zwiedzania Kioto znalazł się pałac cesarski. Jedyną możliwością wejścia na teren pałacu to zarezerwowanie zwiedzania w grupie z przewodnikiem. Opcja ta jest całkiem bezpłatna, ale należy szybko się decydować, bowiem terminy są bardzo odległe. Nam udało się zapisać do grupy prowadzonej w języku japońskim 🙂

Link do rezerwacji

DSCF8510.JPG

Z pałacu skierowaliśmy się do jednej z wizytówek Kioto – Złotego Pawilonu. Jest to miejsce bardzo chętnie odwiedzane przez samych Japończyków, na miejscu zastaliśmy prawdziwe tłumy. Najpierw wianuszek ludzi do kasy biletowej, a następnie przez park wśród drzew aby dotrzeć do ogrodu w którym stoi Złoty Pawilon. Jest to wierna kopia, oryginał zniszczono w wyniku podpalenia w 1950 roku. Cała budowla pokryta jest płatkami złota. W stawie otaczającym Pawilon jest pełno ryb, ale niestety wędkowanie jest zabronione 🙂 podobnie jak selfie stick….

DSCF8528.JPG

Kolejnym naszym celem był targ Nishiki. Jest to jeden z najsłynniejszych targów na świecie. Mieści się w pasażu między budynkami, a przykryty jest dachem – ciągnie się aż przez pięć przecznic, trochę nie przypomina typowego targu w naszym rozumieniu. Nishiki został założony w XV wieku jako targ rybny.

DSCF8587.JPG

DSCF8582.JPG

DSCF8590.JPG

DSCF8588.JPG

DSCF8591.JPG

DSCF8569.JPG

Aleja Pontocho – najpiękniej prezentuje się po zmierzchu. Przy ulicy zachowały się najstarsze herbaciarnie w których klientów zabawiają gejsze.

DSCF8606.JPG

DSCF8612.JPG

Po przejściu przez Aleje Pontocho dotarliśmy nad rzekę Kamo z bardzo szerokimi bulwarami, na których latem wystawiane są restauracyjne stoliki.

DSCF8617.JPG

Stamtąd niedaleko już do dzielnicy Gion, która jest tak bardzo znana z powodu gejsz…niemniej jednak nie jest łatwo spotkać je na ulicy, szczególnie, że sporo Japonek wybiera tradycyjny strój i ciężko jest jednoznacznie stwierdzić kto się pod nim kryje, zwykła kobieta czy gejsza…W każdym razie w dzielnicy Gion mamy okazję zobaczyć zabudowania starego Kioto, które zachowały się po dziś dzień i nadają temu miastu szczególny klimat.

DSCF8619.JPG

DSCF8625.JPG

DSCF8629.JPG

DSCF8620.JPG

NASTĘPNY PRZYSTANEK: OSAKA

3 komentarze

  1. Mówiąc o Kioto wyobrażaliśmy sobie nieco mniejsze miasto z tradycyjna japońską zabudową…zastaliśmy sporą metropolię, gdzie tych starych budyneczków i takiego specyficznego japońskiego klimatu trzeba jednak poszukać. Nie znaczy to bynajmniej, że Kioto nie warto odwiedzić, myślę że gdybyśmy mieli jeden dzień więcej prawdopodobnie odkrylibyśmy to czego szukaliśmy 🙂 Polecam bardzo na kwitnienie wiśni spacer filozofa- my wybraliśmy inna porę roku, także może jeszcze do Kioto wrócimy 🙂

    Polubienie

    • Witajcie w klubie osób, których Kioto zaskoczyło swoim wyglądem. Przewodniki kreują to miasto na mega tradycyjne niczym z czasów samurajów.
      Uważam, że warto tam wrócić na dłużej 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s