Spreewald, nazywany ogórkową stolicą Niemiec, leży zaledwie trzy godziny drogi od Wrocławia oraz zaledwie godzinę od Berlina. Nie tyko ogórki przylgnęły do Speewaldu, gdyż o tym miejscu mówi się też, że jest niemiecką Wenecją, a to za sprawą kanałów rzecznych, które tworzą imponującą sieć ponad 1000 km.
Kiedy jechać ?
Zdecydowanie kiedy jest ciepło, czyli od późnej wiosny aż do jesieni. To idealne miejsce na spacer, rower czy kajak.
Gdzie się zatrzymać ?
Spreewald to dobra opcja nawet na jednodniową wycieczkę z Polski, jeśli mieszkacie w miarę blisko granicy lub np. można połączyć to miejsce z wyprawą do Berlina. Jeśli szukacie noclegu w Spreewaldzie to pod uwagę brałabym wioskę Lehde czy miasteczko Lübbenau. Oto dwie opcje zakwaterowania:
Co robić i zobaczyć ?
– miasto Lübbenau – to miasto to taka nieoficjalna stolica regionu. Przy wjeździe do miasta znajdziecie dość spory parking, warto zostawić ta auto i udać się na pieszą eksplorację okolicy, jeśli oczywiście nie macie w planie roweru czy kajaku. W Lubbenau znajdziecie placyk z restauracjami oraz zaraz obok port skąd wyruszają wycieczki łodzią Kahn. Łódź Kahn to zdecydowanie charakterystyczny element krajobrazu Spreewaldu. Jest to łódź płaskodenna, przewodnik porusza łodzią za pomocą długiej drewnianej tyczki, odpychając się od dna (jest relatywnie płytko). Osobiście fajnie na te łodzie popatrzeć przegryzając ogórek na placyku w Lübbenau, ale uważam, że z uwagi na tempo to niezwykle nudna rozrywka 😊 za to w Lübbenau na placyku zakupicie ogórki, albo możecie je po prostu spróbować np. na sztuki. Moje ulubione, które zdecydowanie polecam to chrzanowe, jeśli lubicie takie smaki.







– zamek Lübbenau – warto przespacerować się zamkowym parkiem a po spacerze zasiąść w zamkowej restauracji, podobno to jedna z lepszych w regionie. Co się tutaj je ? Oczywiście ogórki w towarzystwie ziemniaczków oraz naśmietanionego (jak to powiedział Robert Makłowicz) sera. Całość polewamy kolejną specjalnością regionu, czyli olejem lnianym.





– wioska Lehde – mówi się, że to najpiękniejsza wioska w całych Niemczech. Ciekawe, że do 1931 roku do Lehde nie prowadziła żadna droga lądowa, a transport odbywał się wyłącznie łodziami. Jeśli zostawiliście auto na parkingu w Lübbenau do Lehde macie ok 3 km spaceru. Sama wioska jest maleńka, znajduje się w niej m.in. skansen, który pokazuje jak żyli tu nasi przodkowie. Te tereny zamieszkane były i są nadal przez Serbołużyczan. Należą oni do grupy Słowian zachodnich i są spokrewnieni z Polakami, Czechami oraz Słowakami. Grupa ta posiada własny język (górnołużycki i dolnołużycki), co np. dostrzeżecie na tablicach z nazwami miast.







– przejażdżka kajakiem – to ciekawy sposób na spędzenie dnia w Spreewaldzie. Ja swój kajak wypożyczyłam w Bootsverleih Dolzke-Insel. Warto wcześniej, szczególnie w sezonie, napisać i zrobić rezerwacje. Podczas wypożyczenia dostaniecie mapę, mieli nawet w języku polskim, ale uważajcie, gdyż nie jest tak łatwo się połapać 😊 Proponowana pętla powinna zająć 3-4 h, ale jeśli nie macie doświadczenia i płyniecie pierwszy raz warto rozważyć coś krótszego. Duże łodzie zawsze mają pierwszeństwo, należy zwracać uwagę na drogi jednokierunkowe lub takie które jednokierunkowe są w poszczególnych godzinach. Na wodzie też można dostać mandat ! a wiem bo takowy dostałam 😊 W Spreewaldzie sporo jest śluz z uwagi na różnicę w poziomie wód. Takie śluzy szczególnie w weekend obsługiwane są przez lokalne dzieciaki, warto więc mieć kilka drobnych euro aby dać im za to napiwek. W dni słoneczne pamiętajcie o kremie z filtrem oraz o sprayu na owady 😊







– szlak rowerowy – skoro ogórkowa stolica to i szlak dla rowerów jest ogórkowy. Liczy sobie 260 km. Od czasu do czasu trafiają się mostki gdzie rower trzeba przenieść. Jest nawet specjalna szyna na wjazd i zjazd.



– Gasthaus Wotschofska – to jeden z popularniejszych celów wycieczek w tym regionie. Restauracja do której dopłyniecie kajakiem albo dojdziecie pieszo lub rowerem (z Lubbenau ok 3,5 km). Obiekt otwarto w 1894 roku i od tamtej pory jest popularnym miejscem odpoczynku dla turystów. Zjecie tutaj oczywiście specjalność regionu, ale musze przyznać, że ziemniaki z serem i ogórkami lepsze były jednak w Zamku Lübbenau.


